Kilkanaście dni temu do wiadomości opinii publicznej podano informację o bulwersującej sprawie kradzieży z Biblioteki Jagiellońskiej ok. 25 starodruków, w tym 13 inkunabułów (woluminów wydanych w latach 1455-1500) o wartości rynkowej

Interpelacja w sprawie kradzieży cennych inkunabułów i starodruków z polskich bibliotek

   Kilkanaście dni temu do wiadomości opinii publicznej podano informację o bulwersującej sprawie kradzieży z Biblioteki Jagiellońskiej ok. 25 starodruków, w tym 13 inkunabułów (woluminów wydanych w latach 1455-1500) o wartości rynkowej ponad miliona zł. Wiadomo, że nie była to jedyna kradzież w ostatnim czasie. W zeszłym roku z biblioteki Polskiej Akademii Nauk w Krakowie skradziono pierwodruk wydanego w nakładzie ok. 260 egzemplarzy w 1543 r. w Norymberdze dzieła Mikołaja Kopernika ˝O obrotach sfer niebieskich˝. Z całego nakładu zachowało się tylko 20 sztuk, z tego 12 w Polsce, za które zarówno rząd, jak i społeczeństwo polskie są odpowiedzialni.    Oprócz dzieła o tak szczególnym znaczeniu dla kultury narodowej zginęły m.in. 4 różne wydania ˝Cosmographii˝ Ptolomeusza, Biblia Latina i ˝Komedia˝ Plautusa. Wszystkie ww. woluminy to inkunabuły o olbrzymiej wartości nie tylko kulturowej, ale i rynkowej. Na aukcjach w Europie Zachodniej pozycje te osiągają ceny od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy marek niemieckich, choć tak naprawdę są bezcenne. Z tego powodu prawdopodobnie do Niemiec, Anglii lub Francji trafiają skradzione starodruki.    Złodziei zachęcają nie tylko duże pieniądze, jakie można zarobić na sprzedaży takiej książki, ale również łatwość, z jaką można ją ukraść. Biblioteki są słabo zabezpieczone: brak w nich systemu czujników, monitorów, kamer, a nawet strażników. Dzieła Mikołaja Kopernika ˝O obrotach sfer niebieskich˝ w bibliotece Polskiej Akademii Nauk w Krakowie, zanim zostało skradzione, strzegły jedynie kraty i bibliotekarki. Złodziei nie odstraszają także sygnatury ani stare zapiski pozostawione przez poprzednich właścicieli. Ponadto wielokrotnie potwierdzano przypuszczenia o współpracy zorganizowanych gangów złodziei dzieł sztuki z pracownikami bibliotek, a nawet - jak podaje Komenda Główna Policji - o wchodzeniu pracowników odpowiadających za ochronę dóbr kultury w struktury grup przestępczych. Świadczą o tym m.in. brak śladów włamania i niszczenie kart bibliotecznych po dokonaniu kradzieży.    Zastrzeżenie budzi również fakt zbyt późnego wykrywania przestępstwa, a każde opóźnienie w śledztwie zmniejsza szanse na jego pomyślne zakończenie. Brak cennych dzieł sztuki w Bibliotece Jagiellońskiej odkryto dopiero w kwietniu tego roku, kiedy zamierzano je wysłać na wystawę do Niemiec. Kilkanaście dni temu oskarżono byłego zakonnika o kradzież 36 starodruków i 5 inkunabułów. Od 1991 r. wynosił z klasztorów zakonu kamedułów w Krakowie i Bieniszewie cenne woluminy i mapy utrwalone w technice miedziorytniczej. Brak zabytków odkryto dopiero w ubiegłym roku.    Jednakże najbardziej bulwersujące jest to, że według danych Komendy Głównej Policji w ciągu ostatnich dziesięciu lat odnotowano więcej tego typu przestępstw (ok. 14 tys.) niż w niespokojnych latach PRL (ok. 12 tys.).    W związku z powyższym mam do pana ministra następujące pytania:    1. Czy przeprowadzana jest selekcja personelu mającego dostęp do magazynów starodruków? Jeśli tak, to kto jej dokonuje i w jaki sposób się ona odbywa?    2. Dlaczego biblioteki są tak słabo chronione przed kradzieżami, a ich zabezpieczenia tak mało skuteczne?    3. Jaka kwota w budżecie jest przeznaczona na ochronę dóbr kultury?    4. Czy w magazynach zawierających inkunabuły i woluminy przeprowadzane są okresowe kontrole? Jeśli tak, to co jaki czas?    5. Jakie działania prowadzone są w celu odzyskania utraconych dzieł z Biblioteki Jagiellońskiej?    6. Co rząd zamierza zrobić, aby zmienić aktualny stan rzeczy?    Z poważaniem    Poseł Adam Stanisław Szejnfeld    Piła, dnia 20 sierpnia 1999 r.





bank głosów bank głosów bank głosów leżanki srebro inwestycja stare monety polskie wydarzenia polityczne Stylu hurtownia